Wymiana kotła węglowego na gazowy

Poznajcie nowego bohatera. Bohatera wpisów na tym blogu, rzecz jasna. Oto Vaillant ecoTEC plus VC 146/5-5. Tak, pozbyłem się wcale jeszcze nie tak bardzo starego pieca na ekogroszek i zmieniłem go na gazowy kocioł kondensacyjny.

Dlaczego zdecydowałem się na zmianę? Chciałbym powiedzieć (i pewnie myśleć), że dla ekologii, bo przecież mieszkam na osiedlu, gdzie zimowy smog jest problemem. Także nie dla oszczędności, bo nawet jeżeli miałoby być taniej (a będzie drożej), to koszt operacji był na tyle duży, że to się by nie zwróciło. Z lenistwa. 7 sezonów dorzucania ekogroszku, czyszczenia pieca, ale też noszenia worków przed sezonem i wystarczy. Tak, to prawda, kocioł na ekogroszek jest najmniej kłopotliwy w utrzymaniu spośród źródeł ciepła wykorzystujących węgiel, ale jednak do wygody kotła gazowego nie ma żadnego porównania.

Formalności

To co powstrzymywało mnie najbardziej przed instalacją kotła gazowego na samym początku to proces zakładania przyłącza gazowego. Mieszkam w domu, w którym nie było wcześniej gazu. Rura była doprowadzona do sąsiadów (to dom w zabudowie szeregowej), więc wydawałoby się, że sprawa jest bardzo prosta. Nic bardziej mylnego.

Zaczęło się od zgody sąsiadów na przeprowadzenie przewodów przez ich piwnicę. Poszło prosto, bo sąsiedzi to życzliwi ludzie. Potem należało złożyć wniosek o wydanie warunków technicznych dla przyłącza. Nie było źle i poszło sprawnie. Podobnie z zaproszeniem kominiarza w celu wyboru odpowiedniego przewodu kominowego i wentylacyjnego, a przede wszystkim wystawienia odpowiedniego dokumentu, bo przecież wyboru wielkiego nie było. Te dokumenty pozwoliły umówić się z projektantem. Pani projektant najpierw obejrzała miejsce instalacji, drogę przyłączenia, poprosiła o plany budynku i zabrała się do pracy. Po tygodniu projekt instalacji był gotowy, a po szybkich poprawkach naprawdę gotowy do głównej fazy formalności.

Konieczność uzyskania pozwolenia na budowę może być nieco zniechęcająca przy podjęciu decyzji o wymianie pieca węglowego na gazowy. I faktycznie jest to część procesu, która trwa najdłużej. Z tego co pamiętam, to zajęło to koło dwóch miesięcy, może nieco więcej. Część czasu zabrało powiadomienie sąsiadów i czas na zgłoszenie zastrzeżeń. Finalnie otrzymaliśmy decyzję, w której znalazła się informacja o odstąpieniu o obowiązku ustanowienia kierownika budowy i prowadzenia dziennika budowy. Pozostało więc odczekać 2 tygodnie, znaleźć wykonawcę i powiadomić z wyprzedzeniem nadzór budowlany o planowanym terminie rozpoczęcia prac.

Przyznam, że z wyborem wykonawcy miałem jeden problem - nie miałem nikogo poleconego, a to zwykle pomaga. Wyszukałem więc potencjalnie interesujące mnie firmy w Internecie i bliżej przyjrzałem się ofertom dwóch lokalnych wykonawców. Ten etap wygrała toruńska firma Sławko Technika Grzewcza . Dlaczego? Z kilku powodów, z których podstawowym była oczywiście cena. To na czym mi szczególnie zależało, to kompleksowe podejście. Jeden wykonawca instalacji gazowej i hydraulicznej oraz jedno miejsce zakupu, instalacji i uruchomienia pieca to dla mnie zaleta i brak sporów w przypadku problemów czy reklamacji. Poza tym bardzo cenię konkrety i rzeczowe podejście do klienta. Na szczęście, nie dość, że wybrana firma była tańsza, to jeszcze szybciej przygotowywała bardziej szczegółowe oferty na kolejne warianty. Nie zawiodłem się do samego końca. Wszystkie prace zostały wykonane sprawnie i bez zastrzeżeń.

Ostatnim krokiem, po otrzymaniu protokołów od wykonawcy i kominiarza, było podpisanie umowy na dostawę gazu i umówienie na montaż gazomierza - z pewnym drobnym zgrzytem, o którym nie będę nawet wspominał. Koniec końców - ciepła woda popłynęła z kranu - po tygodniu przerwy w związku z demontażem starego kotła na ekogroszek w momencie rozpoczęcia prac.

Nie ukrywam, że formalności była masa. Na pewno jest to zniechęcające. Jeszcze bardziej zniechęcające może być, że cała operacja (wymiana 2 grzejników, kotła i zasobnika ciepłej wody użytkowej, nowy przewód kominowy i instalacja gazowa) kosztowała kilkanaście tysięcy złotych. Myślę, że bez dopłat do wymiany, powietrze w miastach nieprędko się poprawi. Wiem, że ludzie są w stanie wydać podobne kwoty, pod wpływem impulsu, choćby na komplet garnków. Jednak w przypadku kotła gazowego długość i uciążliwość procedur daje dużo czasu na ochłonięcie, nawet jeżeli ktoś działa pod wpływem silnego impulsu marketingowego… Tak czy inaczej, ja jestem na razie zadowolony ze zmiany. Mam dodatkowe, czyste pomieszczenie w domu. Powstał tam warsztat i mam w końcu miejsce na postawienie drukarki 3d.

Dlaczego Vaillant ecoTec 146?

Na początku trzeba wybrać markę. Większość znanych mi osób wybiera inną firmę na V. Jest to wybór na tyle powszechny, że długo się zastanawiałem, czy nie zrobić tego co wszyscy. Natomiast nie podobały mi się dwie rzeczy - trudniejsza integracja z systemem inteligentnego domu i koszt każdej możliwej dodatkowej opcji. Prawda, Vaillant jest tu także bardzo daleki od ideału. Podstawowy sterownik kotła nie posiada nawet możliwości sterowania pogodowego. Aby ją uruchomić trzeba dokupić termostat pokojowy i to nie podstawowy, a to wydatek kilkuset złotych. Sterowanie przez Internet - oczywiście jest taka opcja, ale za kolejne kilkanaście stówek. Rozumiem, wygoda, wygodą, za nowinki technologiczne się płaci, ale to się musi kiedyś zwrócić. Nowinki? Zaraz, mamy 2017 rok? Przecież to powinien być już absolutny standard. To już producenci kotłów na ekogroszek zrozumieli to dużo wcześniej. Tam przynajmniej sterowanie pogodowe jest w miarę standardowe. Nie wspominając już o takich rozwiązaniach jak internetowe sterowniki do kotłów na ekogroszek . Także producenci kotłów gazowych - tkwicie w poprzednim wieku, gdy nawet węgiel dogonił rzeczywistość.

Ok, bądźmy uczciwi, to nie kwestia paliwa, tylko podejścia marketingowego do klienta. Wystarczy wymienić firmę Beretta , która składa kotły w Toruniu. Długo zastanawiałem się, czy nie wybrać któregoś z jej produktów. Ujęło mnie, że w porównaniu z konkurencją sterownik internetowy jest wyraźnie tańszy (jak i cały kocioł) a sterowanie pogodowe jest w standardzie. Bardzo mi się spodobała koncepcja ustalania temperatury na zewnątrz na podstawie odczytów z Internetu zamiast z czujnika zewnętrznego. Świetny pomysł. To otwiera też drogę do sterowania grzaniem tylko przez podstawienie sterownikowi odpowiednio zmodyfikowanej strony z temperaturą. I pewnie nawet firma miałaby u mnie spore szanse, gdyby nie opis problemów, które miał jeden z użytkowników ze sterownikiem i płytą główną kotła, a przede wszystkim podejściem firmy do reklamacji. Niestety mam uczulenie na firmy, które robią problemy przy reklamacjach.

Dlaczego więc Vaillant? Chyba przeważyła szyna eBus, którą obsługuje. Mimo, że nie jest to otwarty standard, a implementacje różnych producentów różnią się od siebie, to jednak jakiś standard. Co więcej komunikacja jest już rozpracowana, a szczegóły dostępne w sieci. Chociaż oczywiście renoma marki także miała wpływ na decyzję.

A dlaczego ecoTec 146 ? Przede wszystkim byłem zdecydowany na kocioł jednofunkcyjny (czyli bez ogrzewania przepływowego ciepłej wody użytkowej). Kocioł na ekogroszek, który z natury jest jednofunkcyjny, przyzwyczaił nas do komfortu stałej temperatury wody użytkowej. Wiem, że przepływowe ogrzewanie i różne rozwiązania pośrednie z buforami, rozwinęły się w ostatnich latach, jednak zasobnik c.w.u. to było coś, czego chcieliśmy. Po drugie zależało mi na szerokiej modulacji mocy palnika. Tu znowu doświadczenia z kotłem węglowym i sterowaniem pogodowym z użyciem zaworu czwórdrogowego spowodowały, że wiedziałem czego chcę - stałej temperatury wody w grzejnikach, a jednocześnie możliwie ciągłej pracy kotła, bez częstych przerw - dla ekonomii. Istotny więc jest dla mnie dolny próg mocy palnika. VC 146 może pracować z minimalną mocą nieco ponad 3kW. Z tego też powodu nie chciałem przewymiarowanego kotła i zdecydowałem się na model oferujący 15kW zamiast 20kW, który jest następny w szeregu.

Poprzedni kocioł miał też moc 15kW i faktem jest, że przy mrozie -30 stopni Celsjusza osiągaliśmy górną granicę - pracował bez przerwy pełną mocą, to jednak przez 7 raz taka sytuacja była tylko raz - przez niecały tydzień. My natomiast, pozbywając się kotła na ekogroszek, zwolniliśmy duży przewód dymowy i można go było wykorzystać do zbudowania kominka. W razie powrotu ekstremalnych temperatur pozwoli dogrzać dom. Poza tym mamy w planie docieplenie budynku.

Ostatecznie wybrany został zestaw “promocyjny” zawierający kocioł ecoTEC VC 146/5-5, zasobnik ciepłej wody użytkowej VIH 120 i sterownik pogodowy multiMATIC VRC 700. Natomiast to co jest nietypowe, to sterownik został zamontowany w kotle, zamiast w pokoju. Przy moim sterowaniu ogrzewaniem, nie jestem w stanie ani określić wzorcowego pomieszczenia, bo takiego nie ma. Poza tym uważam, że system sterowania ogrzewaniem Bero , którego używam , jest znacznie lepszy niż pojedynczy termostat na cały dom. Jedyna rzecz, którą naprawdę tracę, a która mogłaby być użyteczna to adaptacyjna krzywa grzewcza. Jednak nie jest to problem.

Koszty ogrzewania

Właśnie, może warto wspomnieć co jest ogrzewane - dom w zabudowie szeregowej o powierzchni około 120-140 metrów kwadratowych plus 70 metrów piwnicy, częściowo ogrzewanej. Nieocieplony dach, nieocieplone ściany. Do tej pory w sezonie grzewczym (od października do końca kwietnia) spalaliśmy 3-4 ton ekogroszku. Przy obecnej cenie 910 zł za tonę dobrego ekogroszku w workach, tam gdzie kupowałem do tej pory (o, widzę, że podrożał znacząco w tym roku), koszty przedstawiałyby się następująco:

2010/11 - 4160kg - 3785 zł 2011/12 - 3030kg - 2757 zł 2012/13 - 3440kg - 3130 zł 2013/14 - 3270kg - 2975 zł 2014/15 - 2940kg - 2675 zł 2015/16 - 2970kg - 2702 zł 2016/17 - około 3000kg - 2730 zł

Pierwszy sezon grzewczy z gazem jeszcze przede mną. Liczę natomiast, że w normalnym sezonie grzewczym będę w stanie zmieścić się w 3,5-4 tysiącach złotych. Jedyne co mogę porównać w tej chwili, to koszty ogrzewania ciepłej wody użytkowej i tutaj wypada lepiej gaz. Oczywiście to bardzo specyficzny przypadek, a poza tym zasobnik Vaillanta jest nowy i lepiej izolowany. Przy 4 miesiącach ogrzewania wody dla 4-osobowej rodziny mogę powiedzieć, że ogrzewanie kosztuje średnio 75zł na miesiąc, z czego 50zł to opłaty stałe. W takich samych warunkach zużywaliśmy 90-120kg ekogroszku, średnio liczmy 100kg, co daje 91 zł. Natomiast mam świadomość, że o ile w przypadku gazu 2/3 ceny to opłaty stałe, to przy spalaniu ekogroszku letem, większość paliwa idzie na podtrzymanie palenia i temperatury w kotle, a nie na grzanie wody. Testem więcej będzie dopiero sezon zimowy, który z kolei nie zawsze jest łatwy do porównania z poprzednimi. Zobaczymy jak to się będzie kształtowało w kolejnych latach.

Co dalej?

W przyszłości będę chciał zintegrować sterowaniem kotłem z moim systemem inteligentnego domu. Zamierzam przy tym użyć konwetera eBUS-ttl serial i programu z projektu ebusd . Nie zdecydowałem tylko, czy podłączę konwerter do Arduino czy może do Orange Pi. Z pewnością napiszę o tym w przyszłości na blogu.